-Nazywa się Serddens. Gość mnie nienawidzi, bo spóźniam się na każdą lekcję, i skoro, to już i tak zrobisz, to przeszkadzaj mu całą godzinę, proszę. nie niszcz mi mojej pięknej reputacji.
-Spoko.
-Umm, nie ta strona korytarza...
Zmienił kierunek w którym podążał o 180 stopni i przeszedł na przeciwną stronę, szybko znajdując odpowiednie drzwi.
-A pan Bieber jak zawsze spóźniony - westchnął facet w okularach z grubymi oprawkami. Pomimo znaczącej łysiny, nieźle się trzymał, wyglądał na około 50 lat, ale wieku mógł dodawać mu pokaźnych rozmiarów brzuszek, ciasno opinany przez błękitną koszulę.
-Najmocniej przepraszam panie Serddens, postaram się żeby był to mój ostatni raz - przeprosił uśmiechając się najgrzeczniej jak potrafił. No, miał nadzieje, że to wygląda uprzejmie. Minął wyraźnie zdumionego nauczyciela, który zdecydował się nie komentować zachowania ucznia, rozejrzał się szybko po klasie i z jeszcze większym uśmiechem usiadł w trzeciej ławce obok brunetki którą widział w szatni.
Dziewczyna omiotła go zdziwionym spojrzeniem, a gdy on posłał jej uśmiech, szybko odwróciła się do swojej książki.
-Hej..
-Siedź cicho - przerwała mu dziewczyna, jeszcze zanim dobrze zaczął.
-Okey, oke...
-Powiedziałam 'zamknij się'!
-Woah spokojnie.
-Grew! Jestem pewny, że tłumaczyłaś panu Bieberowi przyczyny i skutki wojny secesyjnej, opisane w książce, więc pewnie chciałabyś przyjść na środek i nam wszystkim o tym opowiedzieć? - Przypomniał o swojej osobie nauczyciel. Dziewczyna zgromiła Justina spojrzeniem, ale posłusznie wstała. Nie szło jej najlepiej, więc dobrze, że z pomocą przyszedł jej dzwonek, choć temu "stałemu" Justinowi, oglądanie jej męczącej się przed klasą sprawiało jakąś chorą satysfakcję, on to poczuł, nie tylko to.
-Podoba Ci się.
-Nie?
-Tak.
Wyszedł z klasy szukając wzrokiem brunetki, zobaczył ją na końcu korytarza, zmierzającą ku schodom. Podbiegł do niej zanim zdążyła zejść choćby jeden stopień.
-Hej, przepraszam za to w sali.
-Ty? Mnie przepraszasz? Woah muszę śnić...
Nie skomentował jej reakcji.
-Isabella?
-Odwal się - wyminęła go i zbiegła schodami na dół. Rozmowy z nią, choć krótkie, zaczęły go zastanawiać, spróbował znaleźć odpowiedź w głowie swojego "współlokatora" ale nic nie wskórał.
Pobiegł w ślad za dziewczyną i znalazł ją przy jej szafce.
-Zastanawiałem się... - zaczął.
-Nie.
-A może..
-Nie.
-Kurcze, możesz przestać być taka? -sfrustrowany machnął w powietrzu rękami wskazując całe jej ciało.
-Jaka - podeszła do niego bliżej i spojrzała na niego złowrogo.
-Taka, nic Ci przecież nie zrobiłem!
-Nie - prychnęła - masz rację, przepraszam. Myślałam, że próba gwałtu to COŚ, a nie NIC, ja to jednak głupia jestem - powiedziała wkurzona i ponownie tego dnia wyminęła go i gdzieś poszła. Tym razem nie próbował jej gonić.
-Stary! Chciałeś zgwałcić dziewczynę która Ci się podoba?!
Spodobało mi sie :) jak mozesz informuj mnie o nn na tt @maja378
OdpowiedzUsuńKiedy nastepny?
O jezusiu świetne opowiadanie! <3 Jeżeli chciałabyś zwiastun do swojego bloga skontaktuj sie ze mną, chętnie go dla ciebie zrobie! :* / @sexyblondiejb
OdpowiedzUsuń