Dlatego właśnie, teraz w salonie pani Pattie siedziało teraz plus minus 15 osób, a salon, mógł swobodnie pomieścić 4 - 5 więc 15 w tak małym pomieszczeniu lepiej sobie nawet nie wyobrażać.
-Wszyscy wiemy o wypadku Justina, i bardzo się cieszymy, że już do nas wrócił - zaczęła mama chłopaka - ale po mimo tego, nie jest najlepiej, bardzo dziękuję wam za przyjście - zrobiła krótką przerwę na głęboki
oddech - Justin stracił pamięć.
Spod przymkniętych powiek wydostała się samotna łza.
Rodzina - dziadkowie, babcie i kuzyni - zaczęli pierwsi, ale szybko skończyli, i przeszli do wyrazów współczucia kierowanych do matki chłopca.
~*~
- (...)Woah, stary, czyli serio niczego nie pamiętasz? No niezła jazda - mówił do Justina chłopak ciemniejszej karnacji w luźnych ubraniach, sprawiających wrażenie takich, które zaraz się zsuną.
Boże, przypomnij mi, proszę - pomyślał całkiem odruchowo szatyn.
-Po prostu się skup i wysłuchaj ich wszystkich
-Ale ich jest tu z 10!
-Ja Ci we wszystkim pomagać nie mogę.
Wysłuchał ich, każdego z osobna, a potem rozmyślając nad wszystkim co usłyszał zasnął.
-Po prostu się skup i wysłuchaj ich wszystkich
-Ale ich jest tu z 10!
-Ja Ci we wszystkim pomagać nie mogę.
Wysłuchał ich, każdego z osobna, a potem rozmyślając nad wszystkim co usłyszał zasnął.
Następnego dnia nie ruszył się z domu, a przez kolejny tydzień Pattie chodziła z nim po bliższej okolicy i jeździła po dalszej, raz nawet dała mu poprowadzić, opowiadając o wszystkim co Justin mógł pamiętać, ale on nie pamiętał. Ostatniego dnia przed pójściem do szkoły jeszcze raz przeczytał sobie wszystkie swoje notatki zebrane z przeszłego tygodnia, jeszcze raz obejrzał zdjęcia i jeszcze raz spróbował przekonać sam siebie, że nie będzie źle
~*~
Po obudzeniu, miał wrażenie, że nieliczne skrawki przeszłości zaczęły do niego wracać, ale nie mógł mieć pewności, że te zdarzenia to pamięć którą utracił, czy może zobrazowane opowieści ludzi, lub też po prostu wyobraźnia.
W każdym razie wstał, umył się, ubrał i razem z mamą wyszedł. To, że dała mu poprowadzić, nie znaczy, że pozwoliłaby mu jechać samemu do szkoły. W czasie drogi poinstruowała go, że ma się udać do sekretariatu i naciskała, że może jednak z nim pójdzie, dopiero jego zapewnienie, że doskonale wie, gdzie jest sekretariat jakąś ją uciszyły. Nie kłamał, wiedział gdzie jest sekretariat, nikt nie musiał mu przypominać. Pamiętał swój plan zajęć...wiele pamiętał, poza ludźmi w jego życiu. do 15 roku życia, pamiętał teraz wszystko z przerażającą dokładnością.
Stojąc przed szkołą, uśmiechnął się do siebie.
-Przecież wiem, po co tu jestem
- Nie zniszczysz mi życia
-O zniszczę, a ty będziesz mi wdzięczny.
-Nie rób tego bo...
-Bo? Jestem w twoim ciele, a ty nic z tym już nie zrobisz .
____________________________________________________________________
Z przyjemnością informuję, że mój blog został umieszczony na http://justinbieberfanfictionpl.blogspot.com/
____________________________________________________________________
Z przyjemnością informuję, że mój blog został umieszczony na http://justinbieberfanfictionpl.blogspot.com/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz